<title_newspaper="Przekrój">
<title_article="Rok jedenasty i następne...">
<author_1="Kazimierz Koźniewski">
<language="pl">
<style="press">
<year="1954">
<month="12">
<date="1954-12-20">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Dyskutują dziennikarze i pisarze niezadowoleni z dotychczasowego stanu ich kontaktu z czytelnikami — choć czytelnictwo książek i czasopism wzrosło wielokrotnie w stosunku do czasów przedwojennych i choć w sposób zasadniczy i słuszny zmieniła się zawartość ideowa czytanych książek i gazet. Dyskutują oświatowcy i wychowawcy niezadowoleni z wychowania młodzieży — choć kształcimy całą młodzież. Dyskutują prawnicy i politycy zgłaszając zastrzeżenia pod adresem naszej służby bezpieczeństwa publicznego — choć dobrze stała ona na straży naszych domów przez całe dziesięć lat. Dyskutują architekci i mieszkańcy miast niezadowoleni, i słusznie niezadowoleni, ze stanu naszego budownictwa i to zarówno stanu użytkowego jak estetycznego — choć odbudowaliśmy Warszawę, a w całym kraju rocznie buduje się tyle nowych domówi izb, ile nie budowano w żadnym z lat przedwojennych. Postawiliśmy na Wielkim Cenzurowanym pracę naszej wytwórczości konsumpcyjnej, lekkiego przemysłu, sieci usługowej, rzemiosła i tego wszystkiego co służy bezpośrednio człowiekowi w jego codziennym dniu. ...Bania wielkich dysput rozbiła się nad naszym krajem. Dysput ostrych, w których więcej krytyki błędów niż pochwały osiągnięć — ale realizujących postulat krytyki konstruktywnej, takiej która wychodzi z naszych podstaw ideowych, która chce aby było lepiej niż dotąd. Drugie dziesięciolecie ma być bowiem różne od dziesięciolecia pierwszego. Różne — o zasadnicze uporządkowanie naszego ludowego gospodarstwa. Myślę, że nie jest przypadkowa zbieżność tych wielkich dyskusji z wyborami dorad narodowych. Tej zbieżności nie uchwalił Komitet Centralny ani Rząd. Ona wynikła poza wszelkim kalendarzem wyborczym — z nabrzmienia trosk i problemów. Po prostu z chwilą zakończenia pewnego etapu socjalistycznego budownictwa, gdy tak wiele nowego stworzyliśmy w naszym kraju — powstał w nas naturalny niedosyt, naturalna potrzeba głębszej treści życia. Uznaliśmy, że toczy się ono zbyt płytkim nurtem, choć w dobrym kierunku, w nowym, mocno ocembrowanym łożysku.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
